News

bagno i przyroda, a przy okazji i lubuskiego trochę

bagno i przyroda, a przy okazji i lubuskiego trochę
Noc w hotelu była horrorem. Rozbiegane dzieci gdzieś zza
wschodniej granicy, nieogarnięci opiekunowie i jeszcze bardziej nieogarnięty
pan z recepcji. Śniadanie marne. A do tego pogoda średnia, bo pada. Ja jeszcze
muszę usiąść do pracy z samego rana i odpisać na maile, które nie znoszą
czekać, bo wszystko jest na wczoraj. A że brak niektórym rozumu czy zdolności
myślenia – no cóż. Denerwuję się niestety ja, więc karcę się w myślach,
pakujemy się żwawo i jedziemy na rynek, na targi ceramiki.
Wczesna pora
gwarantuje dobre miejsce na parkingu. Mamy spisane co chcemy, więc ogarniamy
szybko stoiska, które…niestety są jeszcze puste! Wpadamy w lekką panikę. Czas
pędzi, my mamy umówione spotkanie, a tu…nie wiadomo co robić. Koniec końców
ceramikę zakupiłyśmy i to nawet tę wymarzoną. Natomiast czas pogonił nas ostro,
więc ruszyłyśmy w kierunku Tomisława i na bagna (proszę mieć na względzie, że zdjęcia pochodzą z komórki). 

Rosiczka! 😀

Omnomnom

Przygiełka biała

Okoliczności przyrody tych terenów są niesamowite. Polecamy
na spacery, wycieczki rowerowe i na obozy wszelakie. Oszaleć można ze szczęścia
widząc taką różnorodność siedlisk, ciszę i spokój. Ah!

Popołudniu wracamy do Bolesławca na posiłek i jeszcze raz
obchodzimy targ. Kończymy z zakupami i ruszamy w kierunku Przemkowa, gdzie
czeka nas dziś nocleg u przyjaciół.
Po drodze zbaczamy z Dolnego Śląska, żeby obejrzeć w
lubuskim Szprotawę. I cóż…jest szansa, że damy temu województwu szansę, ale
póki co – tylko zdjęcia. W temat historii czy bogactwa tego regionu na razie
nie wchodzimy.
A taki tam…sobie kościół…

…przecież nie katolicki

Bo ten katolicki ma się nieźle

Biedne miasto cz. 1

Biedne miasto cz. 2

Wieczór mija nam na długich i przemiłych rozmowach i…na
pisaniu maili. Jea!

Tagi: , , , ,