News

Noc na lotnisku – jak przeżyć? Instrukcja obsługi

Noc na lotnisku – jak przeżyć? Instrukcja obsługi
No cóż, ten dzień zbliżał się nieuchronnie od momentu przyjazdu,
aż w końcu nadszedł. Żal opuszczać Paryż, zwłaszcza że czuliśmy się już dość
mocni w poruszaniu się na ziemi i pod ziemią oraz po wszelkich rozkładach oraz
miejscowościach na trasach RER-ów. 

Nie skłamię, jeśli powiem, że dzisiejszego dnia po prostu
się bałam, ponieważ od momentu przyjazdu tutaj stało się bardzo, bardzo jasne,
że nie będzie łatwo się stąd wydostać na lotnisko. A na pewno nie obędzie się
bez jakichś ofiar i poświęceń. Dziś musi zapaść decyzja – jakich konkretnie.
Rano odprawiliśmy się przez internet, dwie godziny po uruchomieniu systemu było
już tylko 6 miejsc do wyboru. Bardzo praktyczne jest to, że po odprawie
wyświetla się informacja, o której godzinie kończy się przyjmowanie bagażu.
Jest to bardzo istotna informacja, po wyznaczonej godzinie bagaż może po prostu
nie zostać przyjęty i trzeba będzie słono płacić. Mieszkając gdzieś hen, hen na
trasie zielonego RERu (południe) musimy sprawić, by na 5:40 być na dalekiej
północy na lotnisku. O ile z centrum Paryża jest to bardzo proste, bo:
–       
można wsiąść w niebieski RER na
dwóch stacjach: Gare du Nord i Chatelet des Halles i dojechać za 9,5 E na
lotnisko. RER B jeździ od 4:58, choć warto na stronie RATP.fr sprawdzić
dokładny rozkład, bo zmieniają się co parę miesięcy
–       
można również wsiąść w autobus na
lotnisko
, który odjeżdża spod Opery Garnier, co kosztuje 10 E
–       
można także dojechać nocnym,
bezpośrednio z Gare de l’Est (nieopodal Gare du Nord)
–       
podobno można też wziąć taksówkę,
co kosztuje ok. 50 E (tego rzecz jasna nawet nie rozważaliśmy).
Ale cóż…wszystkie te możliwości zakładają, że podróżny
startuje z centrum, a my musimy jeszcze pokonać odcinek z południa do centrum,
i z naszej wioseczki do stacji. I to zmienia postać rzeczy, więc możliwości
pojawiają się takie:
–       
spędzić miło dzień w wiosce (albo
w Paryżu, jak się jeszcze ma bilety dobowe, bo inne się zupełnie nie opłacają)
i o 2 rano wyjść z domu, aby doczłapać się blisko 4 km do stacji i wsiąść w
nocny autobus do Gare de l’Est i tam przesiąść się w kolejny nocny na lotnisko,
co trwa łącznie 2h 39 min
Ostatnie godziny w Paryżu – pod mało urokliwym Centrum Pompidou…
 
–       
doczłapać się rano do RER D, który
powiezie nas do Gare du Nord (szkoda tylko, że zbyt późno, by złapać pierwszy
RER B i zdążyć się odprawić na czas)
–       
spać pół dnia, wyjść wieczorem i
spędzić noc w Paryżu zwiedzając to, co się oglądało za dnia (problemem są tylko
skrytki bagażowe, o czym dalej)
–       
zapłacić za nocleg w okolicy Gare
du Nord i rano wsiąść w RER B na lotnisko.
Każda z tych możliwości ma swoje plusy i minusy –
logistyczne bądź finansowe bądź po prostu zakłada wyjątkowo dobre mięśnie
pleców. Pierwsze dwie odrzuciliśmy, bo istniało ryzyko uszczerbku na zdrowiu,
bądź że nie zdążymy na czas. Nie bardzo chcieliśmy zwiedzać Paryż nocą, bo
jesteśmy i tak mocno zmęczeni, a poza tym wbrew wspaniałej atmosferze w pewnym
momencie i w pewnych miejscach robi się po prostu niebezpiecznie, a w sierpniu
(tak, tak!) również całkiem chłodno. Poza tym z bagażami to nie frajda, a
zostawienie ich gdzieś na mieście albo jest ryzykowne, albo niemożliwe ze
względów bezpieczeństwa. Na lotniskach w ogóle nie ma przechowalni
automatycznych
(co jest nawet niegłupie), a jedyna na CDG jest w Sheratonie i
kosztowałaby nas 24 E, czyli tyle co za osobę za nocleg. Na dworcach
przechowalnie podobno są, ale jak chodziliśmy w różne strony, to ja żadnych
skrytek nie widziałam. Nie jest też nigdzie napisane, ile kosztują. 
I teraz kwestia hoteli. Po pierwsze większość z nich wymaga
zarezerwowania pokoju i wniesienia opłaty w wysokości zazwyczaj 10%, co jest
ściągane z karty kredytowej. Jeśli bilety do Disneya przebolałam byle nie podać
numeru karty, nie zamierzam tego zrobić i tym razem. A inna sprawa, że pokoi w
okolicach dworca jest już niewiele w dniu poszukiwań. I co więcej – są one dość
drogie (choć i tak lepiej niż w centrum czy przy lotnisku). Udało nam się
znaleźć tak naprawdę jeden – Liberty na rue de Nancy 16, który nie wyglądał
obleśnie i nie miał w recenzji wpisane nic o robakach w łóżku (co w innych
hostelach się zdarzało!). Koszt: 48 E za noc za nas oboje (bez prysznica,
śniadania, a nawet WC). Przy tej okazji polecamy i zalecamy, aby czytać opinie
o hotelach, bo choć te paryskie i tak są 
w 90% mocno słabe, to przynajmniej jest szansa, żeby uniknąć tych
wyjątkowo najgorszych
.
Wtem, ni stąd ni zowąd, objawiła się w Google pewna strona,
którą kocham mocno od pierwszego wejrzenia i polecam ją bardzo: http://www.sleepinginairports.net/
Ktoś, kto stworzył taki serwis był absolutnym geniuszem!
Szkoda tylko że CDG i Beauvais, czyli paryskie porty są oceniane jako jedne z
najgorszych. A dlaczego? Prosta sprawa – są zamykane od 00.00 do 4.00. To udało
mi się już wcześniej przeczytać, ale na wspomnianej stronie można poczytać
relacje ludzi, którzy nocowali na danym lotnisku (są też daty) i jak im się tam
podobało (dosłownie) oraz czy uczyniliby to ponownie. Wpisów o CDG jest całkiem
sporo, ale tylko 2 z 2013 roku. Generalnie sprawa wygląda tak (zbierając
informacje ze wszystkich wpisów):
–       
na oficjalnej stronie lotniska
jest informacja, że lotnisko jest zamykane, ale (niespodzianka) to nieprawda
(zdarzają się wszak nocne loty)
–       
terminali na CDG jest od groma, a
raptem tylko jeden z nich znośny dla nocujących, a jest to (fanfary): 2E (tylko
i wyłącznie E)
–       
należy wsiąść w RER B i dojechać
na ostatnią stację i kierować się ku górze, jak strzałki nakazują. W zasadzie
nawet poczekalnia dla RERów i TGV jest przyjemna i ładna, ale może być jeszcze
lepiej
–       
przy wejściu na terminal E
skontrolowała nas ochrona. Po 23 nie wejdzie tam nikt, kto nie posiada karty
pokładowej bądź biletu. Nawet jeśli odlatuje się z innego terminala – można
sobie tu posiedzieć
–       
po wejściu na terminal 2E jedzie
się i jedzie (bądź idzie) korytarzem i wchodzi na halę odlotów
–       
należy iść dalej prosto, aż objawi
się po prawej czerwony RELAY, a po lewej zamknięta już restauracja (bufet)
–       
jeśli ma się szczęście (a nam się
udało), to można się załapać na miejsce na kanapach i wtedy na miękkim można
się po prostu przespać. Jeśli miejsc nie ma, to są stoliki, krzesełka i masa
innych miejsc do stania, chodzenia, leżenia i co kto chce
luksus – spanie na kanapie

też dobrze, tylko twardo
 
–       
jest problem z kontaktami (znaczy
się z prądem), ale te da się znaleźć w toalecie, w pokoju dla matki z dzieckiem
– można sobie usiąść, podłączyć się i jest miło albo dużo dalej przy fotelach

–       
niestety jest dość jasno i
niestety jest dość głośno, bo jest przebudowa i remonty, i naprawdę się niesie,
poza tym jeździ pan sprzątający na wózeczku i albo coś pika, albo dzwoni, albo
szura
–       
aby kupić coś do jedzenia czy
picia
– trzeba poszukać automatu, ale za wiele po nim nie należy się spodziewać
–       
dwie skrzynki pocztowe
(wrzucamy tam, gdzie jest napisane Etrangere)
–       
jest bardzo fajna łazienka (w
zasadzie dwie), czysta, kolorowa, z prawdziwym ręcznikiem do wycierania łapek
po myciu (takim nawijanym na rolki, jak zużyjesz to pociągasz i jedna rolka
rozwija czysty, a druga zwija brudny) i z nakładkami na deskę klozetową

–       
jest też miniapteka – automat, jak
ktoś potrzebuje lakieru do paznokci czy prezerwatyw – proszę bardzo
–       
co bardzo ważne – jest tu ciepło i
naprawdę „przytulnie”
–       
miejsce wydaje się być bezpieczne,
jest sporo ludzi z obsługi, ale kręci się też ochrona, policja oraz policja z
psami. Za oknem widać 5 radiowozów.
Cóż, jeszcze tylko 3,5 godziny i przyjdzie czas na kolejne
zmartwienie – czyli jak się przedostać do Terminala nr 1, z którego lecimy.
Plotki głoszą, że jest tu gdzieś CDGval czyli minimetro między terminalami –
się zobaczy! Póki co – zagapię się leżąc na kanapie w sufit…dobranoc.
sufit, który bardziej jest podłogą
Tagi: , , , ,