News

Przerywnik: Zielony Paryż

Przerywnik: Zielony Paryż
W przewodniku po Disneylandzie napisane było, iż
Ile-de-France, czyli region paryski, to wyjątkowe miejsce, ponieważ jest tu dość
ciepło zimą, ale nie ma też skwaru latem, choć bywa oczywiście gorąco. Dzięki
temu w Corbeil widzieliśmy na czyimś podwórku bananowca, a w Paryżu są miejsca,
gdzie rosną i owocują drzewka cytrusowe. Na porządku dziennym jest oczywiście
lawenda  (która wymaga dość suchych i
ciepłych miejsc) oraz oleandry i drzewa typu „oliwne”. Mimo zamiłowań
botanicznych, bardzo słabo znam gatunki, które tu występują, więc nie pochwalę
się sypanymi jak z rękawa magika nazwami kwiatów i krzewów. Ale…

nie jest istotne to, co konkretnie tu rośnie, ale gdzie i
jak to wygląda. „Gdzie” jest zagadnieniem podchwytliwym, bo przede wszystkim
imponująca jest tu ilość skwerów, skwerków i skwerątek, podobno wszystkich
mocno ponad 400. Są malutkie ogródki, są zieleńce z klombami, ale są też
ogromne i rozległe ogrody, aleje drzew i trawniki, a także Las Bouloński i inne
większe oraz nieco bardziej dzikie zakątki.
Jako pierwsze rzucają się w oczy platany, które dają cień
przechodniom. Mają się tu wyjątkowo dobrze, a chyba nie są tak kruche jak klony
i tak wrażliwe, jak lipy, więc rosną żwawo prawie w każdym zakątku. 
Bardzo
chętnie sadzone są/były też kasztanowce, które jednak są porażone w wielu
miejscach przez szrotówka, co widać zwłaszcza teraz – na liściach na drzewie i
tych już leżących na ziemi. Rosną też kasztany jadalne, choć w sumie chyba jest
ich nie tak wiele. 
Las Bouloński to obrzeża głównych dzielnic Paryża. To ponad 846 ha zieleni! Las dębowy pojawia się w zapisach z VIII w. Został podarowany przez władców opactwom, a następnie przeznaczony na las myśliwski dla królów. W 1308 roku Filip IV Piękny zbudował tam kościół, na pamiątkę swojej pielgrzymki do Boulogne sur Mer. Od tegoż kościoła lasek zyskał nazwę Boulońskiego. Do 1929 roku tereny te były w ogóle poza granicami Paryża. Służyly elitom do zabaw plenerowych i jako miejsce wypoczynku. Ja kojarzę opowieści dotyczące bardzo specyficznych uciech, z jakich można tam było skorzystać…ale to chyba niepotwierdzona historia. W XV w., w czasie rebelii było to miejsce schronienia bandytów, dlategoż przy walce z nimi las w dużej mierze…spalono. Aczkolwiek nikomu nie przyszło do głowy postawić tam potem domów, tylko las stopniowo z powrotem obsadzono. Był też przez chwilę pomysł na hodowanie tam jedwabników na morwach, ale z nieznanych przyczyn…nie wyszło. Tak czy siak obecnie można tam robić naprawdę co się zechce, a co oczywiście służy zdrowiu.
Nietypowym zieleńcem jest jedyna w Paryżu winnica na
Montmartrze
oraz towarzyszące jej ogrody Rodina i dzikie ogrody tuż obok. Aczkolwiek o tym można poczytać w poście poprzednim 🙂
Piękne klomby migające feerią barw są też przy al. Roosvelta
na Polach Elizejskich
. Aż miło popatrzeć, jak proste gatunki tam rosną (np.
dalie, nachyłki, kosmosy), nie ma tu żadnych szaleństw estetycznych typowych
dla barokowych założeń ogrodowych, a wygląda to wszystko naprawdę pięknie. Nie
mówiąc o tym, jakie znaczenie ma to dla owadów czy ptaków oraz ssaków w
mieście.
Wyjątkowe są z pewnością odnowione Ogrody Tuilieries – przed
Luwrem
. Zachwycają zarówno zadbanymi trawnikami, klombami pełnymi różnych
kwiatów oraz równiutko przyciętymi drzewami. Przy fontannach można przysiąść
sobie lub położyć się na żeliwnych krzesełkach i korzystać z cienia lub
promieni słonecznych. W różnych zakątkach po cichu dzieją się małe rzeczy – a
to ktoś żongluje, Paul sprzedaje najlepsze bułki i rogale, a w niektóre dni
można puścić żaglówki na wodzie, czy pojeździć na kucyku. 
Większość osób jednak
tylko przebiega tędy albo do Luwru, albo w kierunku Łuku Triumfalnego. My
przebiegliśmy Polami Elizejskimi mijając po drodze zieleńce naprzeciwko Grand i
Petit Palaises
, choć bardzo kusiły nas ławeczkami, kompozycjami kwiatowymi i
gdzieniegdzie rzeźbami. Wszystko to, co znajduje się przy tych wielkich
bulwarach to zasługa planisty Haussmanna, który z rozmachem zaplanował i
doprowadził do wykonania ten fragment Paryża. Przez lata nikt nie podniósł
nawet ręki na te tereny z myślą o postawieniu tam biurowców czy wieżowców. I za
to Francuzom należą się brawa.
Innym Ogrodem, który zdecydowanie służy Paryżanom jako
miejsce wypoczynku i cel sam w sobie to Ogród Luksemburski. Znajduje się tu przede wszystkim
mnóstwo zakątków, które można odkrywać cały dzień! Jest przepiękna fontanna,
pawilon muzyczny, w którym można posłuchać koncertów przeróżnych już od rana.
Jest rozległa sadzawka, wokół której biegają dzieci urządzając sobie wyścigi
wypożyczonych żaglóweczek. Jest kilka miejsc, które kuszą zapachem naleśników
czy kawy. Jest też ogromny plac zabaw, z małpim gajem i wydzielonym miejscem
dla dzieci w różnym wieku. Tuż obok – pawilon w którym jest teatrzyk
marionetkowy. Jest miejsce, gdzie można przejechać się na kucyku (a nawet
kilku). Ale są też bardziej dzikie zakątki – gdzie postawiony jest prawdziwy ul
dla kilku pszczelich rodzin oraz sad ze starymi odmianami różnych drzewek
owocowych. W parku mnóstwo jest rzeźb, ławek i ławeczek oraz żeliwnych
siedzisk. Są też specjalnie wyznaczone trawniki, na których można ćwiczyć jogę
czy przyjść z przyjaciółmi na piknik. Wyznaczone są w miejscu, z którego
rozciąga się najpiękniejszy widok na oś z pałacem w roli głównej. Ciekawym
miejscem jest też kopia Statuy Wolności, a w zasadzie jej żeliwny pierwowzór,
który postawiono tu na pamiątkę.

Z mniejszych skwerów i zieleńców trudno wybrać jakiś
ulubiony. Na Montmartrze jest ich wiele, całe mnóstwo kryje również Dzielnica
Łacińska. W cieniu drzew są ławki, małe fontanny tryskające wodą i masa ludzi.
Ja jednak bardzo lubię skwer na tyłach Notre Dame oraz drugi – gdzie nawet w
środku dnia panuje cisza i spokój – przy Pont Neuf. W cieniu kasztanowców można
tu złapać oddech po zachwytach nad najstarszą częścią Paryża.
Warto tu jednak wspomnieć o skwerze przy kościele St. Julien
le Pauvre
, z którego roztacza się absolutnie najlepszy widok na Notre Dame -z
dystansu, z dala od tłumów. Róże pnące się po drabinkach umilają spacer, a z
tyłu, bliżej kościoła St. Julien znajduje się najstarsze drzewo w Paryżu
robinia zasadzona na początku XVII w. i tak stara, że wymagała wsparcia betonowym
słupem.

 Nic tylko odkrywać i podziwiać Paryż przez zielone okulary! 🙂
Tagi: , ,