News

Secesja i Art Nouveau w Paryżu – Dzielnica XVI

Secesja i Art Nouveau w Paryżu – Dzielnica XVI

Z Dzielnicy Łacińskiej przenieśliśmy się w inny świat. Secesyjny świat, ostatkiem sił i rozsądku utrzymany w Paryżu. Nie jest tu łatwo trafić, a przewodnik zachęca do odwiedzin zupełnie innych miejsc. My jednak jako cel obraliśmy od razu rue de la Fontaine.

Generalnie Paryż, podobnie jak wiele innych miast, został
przez komunistów obrabowany z wielu motywów dekoracyjnych, w latach
powojennych. Więc nie zachowało się tak wiele drobnych elementów, jak by mogło,
choć i tak nie ma co narzekać. Wysiadamy przy alei Prezydenta Kennedy’ego, dokąd
dowiózł nas RER C. Przechodzimy obok budynku Radia France, który jest tak
obrzydliwy, że aż szkoda przestrzeni. Wchodzimy na Rue de la Fontaine, gdzie od
razu kierujemy się pod numer 14 do Castel Beranger. Autorem tego przepięknego
budynku (znaczy autorem zamysłu) jest Hector Guimard. Pierwszy rzut oka na
asymetryczną bramę budynku zdradza już charakter pozostałych pięter. 

Budynek został zaprojektowany w stylu Art Nouveau, więc to nie do końca jest tak, że to secesja. Ale…motywy roślinne, zwierzęce, zgrabne i frywolne linie są wszechobecne. Każdy drobny szczegół jest tu na miejscu i z głową – od okien aż po klamki. Również każde wnętrze zostało zaprojektowane indywidualnie.

Warto
wejść w zaułek i obejrzeć ten budynek również z boku, a nawet od tyłu, bo jest
po prostu imponujący i wyróżnia się na tle okolicznych kamienic. Guimard dzięki temu zaczął być sławny. Projektował wille dla bogaczy. Żonie zadedykował Hotel Guimard. Jest też autorem synagogi przy rue de Pavee, bliżej Bastylii (której w końcu nie widzieliśmy). Jego dziełem są też kamienice na ulicy obok.
Ulica Agar, gdzie pod numerem 10 znajdziemy budynek w
podobnym stylu, choć mniej jest dekoracyjnych elementów. Warto wrócić na rue de
la Fontaine i obejrzeć jeszcze kamienicę z nr 21, która również zachowała
elementy secesyjne, przy czym warto zadrzeć głowę wysoko w górę, bo i ostatnie
piętra mają swój styl. 

Rue de la Fontaine i zachowany nawet zapis, dla kogo ta kamienica 🙂

Głowy w górę! Ostatnie piętro też nie byle jakie!
Secesji należy również szukać przy wejściach do metra
zwłaszcza Porte Dauphine, gdzie znajduje się pierwsze takie wejście również
autorstwa Guimarda. Zaprojektowano je na specjalne życzenie, a potem…cóż,
potem pomysł się po prostu rozwinął. To wejście jest wyjątkowo rozbudowane, bo
oprócz tabliczki i informacji o nazwie stacji jest jeszcze połączenie żelaza ze
szkłem. W innych tego typu stacjach – np. St. Michel ostały się tylko
kwiaty – latarnie przy wejściu, nie ma natomiast tak rozbudowanego daszku, ale o tym już było przy okazji wpisu o metrze 🙂
Porte Dauphine
 Oczywiście między rue de la Fontaine a Porte Dauphine
pokręciliśmy się jeszcze trochę po bardzo cichej i wolnej od turystów
dzielnicy. Dopiero na większej arterii widać tu jakiś ruch – a to w sklepie,
przy kiosku, od metra. 

Śliweczki w centrum miasta

Pomięszanie z poplątanię
 Przy okazji lądowania na P. Dauphine zahaczyliśmy o
Lasek Bouloński, ale generalnie – bez szału. Na to potrzeba na pewno więcej i
czasu, i siły, a tymczasem nam już brakowało obu. 
Zabytkowy pawilon przy Porte Dauphine

Av. Foch – to jedna z 12 arterii idących od Łuku – wzdłuż ulicy szerokie bulwary oraz dwa razy takiej szerokości ogrody…i dopiero potem domy i uliczki okolicznych dzielnic. Można? Można!
 Trzeba się powoli zwijać,
ponieważ dziś sobota – czyli ostatni dzień na zakupy pamiątkowo-żywnościowe w
marketach. W niedzielę większość z nich jest zamknięta lub otwarta tylko do
południa. Ledwo zdążyliśmy (wybór win okazał się nader trudny, a cydr był
ukryty wśród piw), ale przynajmniej wszyscy znajomi będą zadowoleni.
Tagi: , , , , ,