News

Poradnik: długi lot

Poradnik: długi lot

Standardowo poza tym, że będziemy w Indochinach, to jeszcze jakoś się tam trzeba dostać. Zdarza mi się latać po Polsce (carbon footprint minimalizuję sadzonymi drzewami :P), więc nawet godzina w samolocie potrafi sprawić, że czuję się (zwłaszcza czuje to skóra twarzy), jak po 2 nieprzespanych nocach z rzędu. Nie znoszę tego poczucia suchości, a jednocześnie świadomości, że świecę się jak żarówka. Włosy szaleją (zwłaszcza zimą) i w ogóle jest do bani.

http://i.huffpost.com/

Zrobiliśmy listę rzeczy do zabrania do bagażu podręcznego biorąc pod uwagę kilka czynników
1) to że leci się długo, będzie nudno i będzie pewnie śpiąco
2) warunki dla skóry w samolocie są takie jakie są, raczej nie będzie opcji umycia się w trakcie przesiadki nawet, więc lepiej zabrać coś, co jakoś pomoże skórze przetrwać
3) może się zdarzyć tak, że my dolecimy, ale nasz bagaż NIE. Wiadomo że zdarza się to coraz rzadziej, ale jednak lepiej być przygotowanym niż zaskoczonym i załamanym. Lepiej koncentrować się na procedurach reklamacji niż rozważaniu gdzie kupić czyste gacie na zmianę.

A zatem:

  • malutki krem do rąk (max. 50 ml)
  • malutki krem do twarzy – nawilżający (max. 50 ml – zaraz napiszę skąd wziąć pojemniczki)
  • zegarek (w komórce, na ręce) – od razu przestawiony na lokalny czas, żeby już się dostosowywać
  • dodatkowe skarpetki
  • chusteczki „mokre” odświeżające
  • krople do oczu (np. sól fizjo)
  • szczoteczka + malutka pasta
  • polar (lub bluza)
  • poduszka dmuchana
  • gatki na zmianę
  • koszulka i lekkie spodnie na zmianę
  • guma do żucia
  • 2-3 tabletki na gardło
  • coś do słuchania (z naładowaną baterią!) np. rozmówek tajskich 🙂
  • coś do czytania, co potem łatwo będzie porzucić, żeby nie dźwigać
  • notes do spisywania złotych myśli
  • opcjonalnie: mgiełka (piszę, bo o tym czytałam, w życiu tego nie weźmiemy, bo nie jesteśmy jeszcze na levelu LANS)
Przeróżne pojemniczki (choć tu z zawartością). Dobrze jak jest opcja, by nie były przezroczyste

 Wykminiłam że generalnie nie ma sensu brać dużych opakowań żelu czy kremów, więc zaczęłam się zastanawiać, gdzie to przelać, jak przewieźć. Podobno Sephora i Douglas sprzedają takie zestawy pustych pudełeczek na różne kosmetyki, ale jak wiadomo – nie jest to tanie.
Znalazłam najpierw www.zrobsobiekrem.pl gdzie oprócz pojemniczków (za niewielkie kwoty!) – wszelkiej maści, wielkości i rodzajów – można zakupić półprodukty do pielęgnacji ciała. Osobiście polecam olej kokosowy – można jeść i się smarować (tylko wchłania się sto lat) – efekty jest niesamowity! Jednak dość droga wychodzi przesyłka, jeśli bierze się tylko pojemniczki.
Zestaw takich „pustaków” znalazłam również w drogeriach Jasmine – za ok. 13 zł, więc nienajgorzej.

Powoli tworzymy listę rzeczy do zabrania, a ja zastanawiam się, czy zmieszczę się w mniejszy plecak…niby tak dużo czasu, a jeszcze tyle do zrobienia!

Tagi: , , , ,