News

Spacerem przez Silom

Spacerem przez Silom

Znowu – bardziej trucht niż spacer, ale refleksji kilka udało się odnotować.

Silom to nowoczesna dzielnica Bangkoku – ta, której ujęcia tak chętnie prezentowane są na zajawkach filmów z Tajlandii. Miejsce zbliżone do Wall Street. Tętni życiem. Pełne różnic i przeciwieństw (och, zupełnie jak cała Azja). W jednej uliczce luksusowe sklepy, tuż obok bar z ping-pong show.

Nie był to cel sam w sobie, raczej trucht po drodze „do”. Zadzieraliśmy w górę głowy, ale prawdę mówiąc z najniższego poziomu nie robi to takiego wrażenia jak z góry (górą jechaliśmy tylko nocą, busem z przyciemnianymi szybami, ale widok…bezcenny).
Przejdźmy się zatem!

3poziomowe ulice – wiecznie zakorkowany dół, drugie piętro to kolejka i najwyżej – autostrada

Dzielnica luksusowych sklepów, hoteli, zakładów usługowych

Również w tej dzielnicy znajduje się tzw. sex-ulica, tu można spotkać osoby o wszelkiej orientacji i płci (nawet obojga płci). Turyści wpadają tu na ping-pong show, nam do wieczora było daleko, ale relację można przeczytać na przykład tu: http://bogmar.geoblog.pl/wpis/84931/ping-pong-show

Poza naprawdę nielicznymi momentami jest tu bezwględny korek

System omijania zatorów na drodze. Przynajmniej działa, nie to co np. w Warszawie.

Bangkok obfituje w betoszity

Budynek-robot. Tak, tak! Takie rzeczy tylko tutaj! (dzięki Wikipedio za obraz!)

Odrobina „szamanizmu” w korpoświecie
Hinduska świątynia Sri Mahariamman, nazywana przez lokalsów Wat Kaek (czyli świątynia obcych). Perełka w świecie betonu i wieżowców, kolorowa, pachnąca kadzidłami i olejami, napełniona muzyką oraz matrami. Pełna ludzi wszelkiej maści i wyznania. Pokój i światło (:
W środku nie wolno fotografować, zwłaszcza oblicz hinduskich bogów.

Można zakupić wieńce z kwiatów lotosu, by złożyć je w ofierze.

Buddystyczny Bangkok przygotowuje się do chrześcijańskich świąt. Urocze.

Tu śluza działa wyśmienicie, może więc i u nas zadziała?

Absolutny pieprznik architektoniczny.

A oto widok z hotelu, w którym kręcono Kac Vegas w Bangkoku. 64.piętro, wjechaliśmy w niecałą minutę.

State Tower (ta od Kac Vegas) i kable. Wszędzie kable!

Katolicka katedra Wniebowzięcia.

I katechizm! Gdyby nie obrazki, byłoby ciężko.

Stary Dom Celny i jeszcze raz State Tower. Na samej górze jest restauracja, gdzie menu sylwestrowe to koszt 1100 zł…

Ostatni widok na resztki Silom.

I na mniej ciekawą część rzeki Chao Praya.

Uroki nadbrzeża.

Pałac królewski od strony wody.

I najbardziej znana świątynia Bangkoku – Wat Arun.

I mnisi, którzy w tłoku tramwaju nie mają lekko unikając dotknięcia przez kobiety.

Tagi: , , ,