News

Sekret opuszczonego budynku w Tajlandii

Sekret opuszczonego budynku w Tajlandii
Źródła zdjęć podane na końcu artykułu

 Świat obiegła łamiąca wiadomość. Otóż w Bangkoku, w Tajlandii, w opuszczonym centrum handlowym narodził się ekosystem. Pełen ryb. Let’s see.
Na pewno wiele razy zaliczyliście rozkminę co takiego znajduje się w nieznanych zakątkach wielkich miast. Wiele filmów miało swoje miejsca akcji w takich zakamarkach i nie raz zastanawiałam się, jakby to było przeczesywać takie tereny. Cóż. W Warszawie za wiele ich nie ma, a nawet jeśli są, to nie jest to jakoś wybitnie ekscytujące. Nie są to np. całe podziemne miasta. Choć i tak wiele ciekawostek można znaleźć – patrz wpisy z sierpnia ubiegłego roku dot. podróżowania po Dolnym Śląsku. Mało to żeśmy zeszły pałaców? Mało ruin przeczesałyśmy przez dwa lata? No właśnie.

Oczywiście w między czasie rozpoczęłam też swoją przygodę z geocachingiem, który to wybitnie pomaga w odszukiwaniu opuszczonych miejsc. Nie zawsze jest jednak łatwo z obstawą, a ja do mistrzów samoobrony jeszcze nie należę.

Wróćmy jednak do Bangkoku. Biegając po nim (już miałam napisać, że spacerując…hehe) można zawiesić oko na trylionie zakamarków. Truchtając za naszym guru w dzielnicy chińskiej wpadliśmy w takie zakamarki, że łomatkobosko. Kiedy myślałam o ogromie Bangkoku, jakoś nie wydawało mi się bardzo prawdopodobne, żebyśmy byli choć trochę blisko miejsc, które można być nazwać dla uproszczenia dziwnymi. A tu proszę.

Źródło

Za tą płachtą i hmmm….rusztowaniami znajduje się stare, opuszczone centrum handlowe. Jego historia jest dość długa (możesz przeczytać ją w linkach, które zamieszczę na końcu). Najważniejsze to to, że centrum jest opuszczone i z różnych względów budynek jest bez dachu (całkiem wysoki budynek). W Bangkoku, jak w większości miast na świecie pada deszcz. Łatwo więc sobie wyobrazić co po 5 czy 10 latach tam się uzbierało. Tony wody. A wiecie co oznacza woda, w większości miast (i generalnie miejsc) na świecie. Komary, tak! Jak już pisałam, komary w dużych miastach Azji raczej nie są zarażone malarią. Ale i tak są upierdliwe. A jak na fotce widać – tam po prostu toczy się życie. Prawdopodobnie więc ktoś wpuścił do tej wody ryby. Kiedyś. I po paru ładnych latach jest ich tam tysiące.

Źródło

Można tam ponoć znaleźć karpie koi (czyli udomowioną, ozdobną formę hodowlaną) oraz sumy (czy generalnie ryby z rodziny sumowatych) – catfish (które można spotkać w kanałach Bangkoku).

Piszą że wejść tam nie idzie, a jeśli już, to na własną odpowiedzialność – jak zawsze.
Jak widać Bangkok jest pod wieloma względami wyjątkowy – tak ogromnego akwarium w centrum miasta (okolice Khao San Road) i to w stanie dzikim nie ma chyba nikt. Albo jeszcze tego nie odkryliśmy!

Źródła:
1) IFL SCIENCE (to pierwsze źródło styku z informacją)
2) blog autora zdjęć
3) informacje z regionu

Tagi: , , , , ,