News

Węgierska Górka, Wisła, Istebna – podróż sentymentalna w Beskid Śląski cz.2

Węgierska Górka, Wisła, Istebna – podróż sentymentalna w Beskid Śląski cz.2

W górach należy z góry założyć mozaikę zaplanowanych aktywności. Po to, żeby nie skonać. Po to, żeby cieszyć serce i oczy. Po to, żeby oprócz zachwytów dać sobie szansę na poznanie regionu. No i w zasadzie też po to, żeby mieć co robić w razie brzydkiej pogody…
Po wielkiej wędrówce (przeczytasz o niej tutaj – klik), następny dzień musieliśmy zaplanować spokojniejszy. Pogoda niejako nam to wręcz narzuciła.

Węgierska Górka – od niej zaczęliśmy, bo była nam najbliższa. Ja znam tę miejscowość dość dobrze, bo regularnie wpadam tu na 2-3 dni od hmm…5 lat. Ale że Pan Mąż w Beskidach po raz pierwszy, postanowiliśmy odhaczyć parę punktów.
Kościół drewniany w pobliskim Ciścu (który płynnie przechodzi w Węgierską Górkę) jest ciekawy, ale patrząc na wielość obejrzanych przeze mnie drewnianych budowli sakralnych nie robi wrażenia. Odwiedziliśmy go głównie z okazji keszowania (klik po więcej info).

A to takie PRLowskie betoszitostwo.
Skoczyliśmy też w okolice fortów. Generalnie raczej nie w celu zwiedzania czy oglądania, bo prawdę mówiąc nie kręci nas to za bardzo. Jeśli nie wiesz, to zdradzę Ci, że Węgierska Górka w czasie II wojny światowej była niczym Westerplatte południa. Mało mówi się o tej części naszej historii, a szkoda. Warto poznać tę historię, co umożliwiają tablice i Muzeum w Forcie Wędrowiec. Węgierskiej nie można na pewno zarzucić, że ma niewłaściwie oznakowane ciekawe miejsca, także bez problemu można wszędzie trafić. My skoczyliśmy na fortów w lesie, bo interesowały nas w sumie bardziej posadzone tam parę lat temu drzewa 🙂 I kesze.
Widok ze szlaku wiodącego do fortów. Most na Sole.
Jeden z fortów (Waligóra bodajże).
I rzeczone drzewa 🙂
Kesza odgrzebaliśmy, więc czas na wczesny obiad, akurat zaczęło się zbierać na burzę, więc i tak szukanie schronienia stało się priorytetem. 

Droga powrotna wzdłuż Soły obfituje niestety w widok takiego koszmarka.
I dziesiątki dzieci rybich, które niestety nie umiały sobie z tą przegrodą poradzić.
O knajpach jeszcze napiszę, bo jest o czym. Warto czytać opinie na gastronauci.pl, jest szansa, że się uniknie zbędnego rozczarowania.
Wisła. Ło matko jedyna, długi weekend to zdecydowanie zły czas na takie miejscowości! Być może, nie, nawet na pewno, ja jestem zwierzęciem aspołecznym, ale tłumy w Wiśle nas przerosły. Wydawać by się mogło, że deszcz zatrzyma ludzi w domach i kwaterach, ale te jak widać okazały się zbyt ciasne/obleśne/przepełnione nudą (odpowiednie podkreślić), więc wylegli. Turyści. 
Mnie oczywiście interesowały aspekty etno, więc udaliśmy się do niewielkiego Muzeum. Generalnie jest bardzo w porządku, nie można się znudzić, sporo eksponatów, dobrze opisane. Tylko oświetlenie pożal się borze. Pan Canon, mimo maksymalnego ISO bardzo był niezadowolony. Taki klimat…
Regionalne Muzeum Etno
Morze parasolek. I kościół ewangelicki. Lubimy kościoły ewangelickie, są takie bezpretensjonalne.

Swoją drogą tak dużo ludzi stojących z plastikowymi kubkami w kawiarenkach i cukierniach to ja jeszcze nie widziałam. Zgro-za.

Koronki w Muzeum Regionalnym.

I Muzeum wewnątrz.

Muzeum ma też wystawę na zewnątrz. A wśród niej ule. Reszty nie widzieliśmy, bo lało i było zimno i na zewnątrz.

Z okazji zakończenia krótkiego i szybkiego spaceru po głównym deptaku, odwiedziliśmy Lalkę, knajpkę odnalezioną dzięki recenzjom. Pan Właściciel naprawdę zacny i elegancki człowiek, wypełniony po sam czubek głowy dobrymi manierami. Sam przygotowuje ciasta i desery (a nie jest ich dużo do wyboru, co też daje do myślenia). Doskonała herbata i kawa. Naprawdę warto zajrzeć i spróbować dobroci Jacka.

Prawie jak w Cafe Flora w Paryżu.
Przy wylotówce na Istebną znajduje się początek/koniec Planetarnej Ścieżki Dydaktycznej. Ścieżka to przeskalowany Układ Słoneczny, ciągnie się przez 11 km. Zaiste wyborny pomysł na ścieżkę dydaktyczną. Nie wiem, jak bardzo musiałabym być zdesperowana, żeby z dzieciakami ją chcieć przejść.

Dosłownie tuż obok mieści się niewielki, drewniany kościółek. Otulony mgłą i lekką mżawką wydawał się trochę niedostępnym miejscem, rodem z co dziwniejszych odcinków Supernatural. Szerokie krużganki i solidny dach zapewniły nam jednak nieco suchego miejsca (np. na ogarnięcie obiektywu), za co jesteśmy niezwykle wdzięczni. Miejsce urokliwe i warto zatrzymać się tu na moment.

Istebna to był zupełny przypadek. Ponieważ miałam w Beskidach misję z pracy rodem, łapałam każdą informację turystyczną z nadzieją na ciekawe materiały. I tak zajechaliśmy pod taki oto mało ciekawy kościół w Istebnej, celem odwiedzenia najlepszej w Polsce IT (wg rankingu). 

Okazało się, że mury tego szaroburego budynku kryją absolutne cudo. To jeden z najpiękniejszych kościołów, jakie widziałam w życiu. Wszystko przemyślane, nieprzeładowane, spokojne i majestatyczne. Przepiękna ambona, belka tęczowa i cudowne malowidła, w tym również i takie pokazujące życie Górali tego regionu wiele lat temu (szkoda tylko, że jedynym oświetleniem była łuna szarawych niebios). Wszystko w odcieniach niebieskiego, związane z wodą. Zresztą, proszę bardzo:

Kierując się na obiad vol. 2 zajechaliśmy jeszcze do Izby Leśnej – niczego sobie wystawa, choć niestety praktycznie bez opisów, także kto mniej zorientowany zginie wśród diaporam i wypchanych zwierzaków.
Głuszka z głuszątkami.
Miejsce do szaleństw na zewnątrz.
Obiad odnotowaliśmy w Koniakowie, w chacie pełnej ludzi. Czekaliśmy za długo, zapłaciliśmy za dużo – czyli norma w deszczowy dzień. Dowiedzieliśmy się tylko tyle, że w restauracji parę wsi dalej nie było nawet miejsc do przysiądnięcia. Ale za to naprzeciwko były owce. A to ważna sprawa.
Chyba powoli zaczynam rozumieć desperację ludzi na urlopach, gdy zaczyna padać deszcz. Rzeczywiście w sezonie nie da się wtedy wytrzymać! Dziesiątki turystów dosłownie wszędzie, człowiek nie może znaleźć miejsca na własne myśli. Tak więc bardzo intensywnie prosiliśmy meteo.pl, żeby zechciało pokazać zmianę. No bo ile można snuć się po miastach nawet w ramach odpoczynku po tułaczce górskiej?

Tagi: , , , , , , ,