News

Z plecakiem po Indochinach – czyli krótki przewodnik po tym, co ze sobą zabrać do Azji

Z plecakiem po Indochinach – czyli krótki przewodnik po tym, co ze sobą zabrać do Azji

Okej, mnisi mają prościej. Mały pakunek, tylko niezbędne rzeczy. Jałmużna. I w drogę. W przypadków nas – białasów (i to takich, co penetrują Azję po raz pierwszy) – to musiało być nieco bardziej skomplikowane. Ponieważ spędziłam multum czasu na robieniu kompletnej listy tego, co warto zabrać i tego, czego zabierać absolutnie nie warto – dzielę się doświadczeniem. Enjoy.

Na początek dobra wiadomość, a nawet dwie:
1) O lekach i wyposażeniu apteczki pisałam już tu (klik). Zaś o tym, co zabrać na pokład samolotu na czas długiego lotu pisałam z kolei tutaj (klik) i w tym temacie niewiele się zmieniło.
2) Zmieścisz się. Jakoś 🙂

Dane wejściowe:

  • wyjeżdżamy na 31 dni
  • będziemy zmieniać mikrostrefy klimatyczne (z równikowej w Kambodży po hmm…chłodną na północy Tajlandii i w Laosie)
  • będziemy prać
  • część rzeczy bierzemy i z nimi nie wracamy

Idea tabelki poniżej jest taka, że jest tam to, co mieliśmy na liście, a obok jest komentarz – czy użyliśmy, czy użylibyśmy, czy było zbędne, itd.

CIUCHY

Kurtka + polar Polar bardzo – zwłaszcza na północy (Laos, Tajlandia). Kurtka też bardzo, ale po powrocie do Polski (listopad)
Długie spodnie (dżinsy, 2 pary luźnych – szmatowych) Tak – w dżungli to całkiem niezła ochrona, w miastach przed komarami wieczorem też dobra rzecz, zwłaszcza te luźne.
Spódnica Tak – w świątyniach przydatna sprawa (ale tylko długa). Krótka raczej dla własnej zachcianki.
Krótkie spodenki (2 pary) Dały radę 2, na miejscu nabyłam jeszcze jedną parę.
Koszulki (bawełniane, szybkoschnące) – 8 szt. Można było wziąć 5 szt. i nabyć coś fajnego na miejscu (Tajowie mają super produkty z bawełny).
Coś na głowę – kapelut i chustka. Dobrze jest mieć zapas, jak coś się zgubi.
Bluza – 1 szt. Wystarczyłby polar.
Koszula z długim rękawem – 2 szt. (rozpinana, zwiewna) Dobra do dżungli jako ochrona przed gryzoniami (moskitami).
Bielizna bawełniana – 6 szt. Starczy*
Skarpetki – 3 szt. Nigdy nie wiesz, kiedy mogą Ci zmarznąć nogi.
Piżama – długa (moskity) Można było nie brać, tylko spać w koszulkach bawełnianych i długich, luźnych spodniach.
Szal Bardzo przydatny w świątyniach i awaryjnie jako nakrycie na głowę.
Rękawiczki i czapka Był 1 (słownie: jeden) moment, gdy miałam potrzebę rękawiczek. Gdy zepsuła się klimatyzacja…
Kostium kąpielowy No wiadomo przecież.

* istnieje coś takiego jak usługa prania. Ja na początku nie mogłam, po prostu nie mogłam utracić w ten sposób swej godności, więc codziennie pod prysznicem prałam gacie i koszulki. Ale jak zorientowałam się, że przez to mam mniej czasu na cieszenie się życiem/snem, to odpuściłam. Sorry, ale za 1$ czy za 30 BHT (3 zeta), to jednak naprawdę można zaszaleć. Problem tylko w tym, że czasem Twoje (niedajboże) gacie trafiają do kogoś innego… Zwłaszcza u Laotańczyków, którzy mówiąc delikatnie – nie ogarniają.

BUTY

Sandały Tak, bardzo. Ale NIGDY Scholla (patrz fotka niżej). Nawet 2 pary.
Klapki (japonki) Tak, bardzo. Niezawodne na zimnych/obleśnych powierzchniach łazienkowych.
Buty kryte (treki, a nie trampki) Tak, ale tylko na trekking. No i przy powrocie do Polski.
Trampki (ew. czeszki) Zupełnie nie.

Dobrze obstawiasz, miałam czarne sandały…

HIGIENA OSOBISTA

Żel do mycia – delikatny, antyalergiczny, ziołowy, bez parabenów. W małej buteleczce (100 ml). Starczyło aż nadto.
Szampon nawilżający umierające po słońcu włosy. Bez odżywki. Ziołowy, bez parabenów (100 ml). Ledwo starczył. Włosy żem miała do ramion, ale bardzo gęste. Nie wzięłam odżywki i na miejscu (Kambodża) dokupiłam w saszetkach.
Pasta do zębów i szczoteczka Bez tego no…wiadomo.
Szczotka do włosów – mała, poręczna Gdybym wtedy wiedziała o Tangle Teezer…
Gumki, wsuwki, itp. Ciężko by bez tego było.
Scyzoryk z obcinaczką i takimi tam Potrzebny bez dwóch zdań.
Dezodorant No…wiadomo. Można też zabrać chusteczki takie mokre służące jako dezodorant – fajne rozwiązanie, dość skuteczne, a lżejsze (używam kulek, nie pryskaczy).
Golarka, znaczy maszynka No nogi same się nie zrobią.
Balsam do ciała Wiadomo
Alantan – na poparzenia słoneczne Rewelacja!
Krem z filtrem Absolutna konieczność. Na nos obowiązkowo 50-tka!
Mydło w kostce Do prania – przydatne.
Podpaski, chusteczki mokre do higieny intymnej. Te drugie na wszelki wypadek (podróże nocą, itp.) – nie użyłam, bo nie było wyższej konieczności.
Zatyczki do uszu. Nie że chrapanie, tylko jak głośny autobus, bus czy jak ludzie się drą koło Ciebie, a nie chcesz już dłużej słuchać czegoś, czego nie rozumiesz.
Ręczniki – duży i mały. Bardzo przydatne, bo nie zawsze w hostelach są, poza tym co swoje, to jednak swoje.
Krem do twarzy Wzięłam lekki mus Lirene – doskonały!
Mokre chusteczki do rąk Dobry, bardzo dobry pomysł. W najmniej oczekiwanym momencie dobre do twarzy lub rąk.
Żel antybakteryjny No był, ale jakoś nie używaliśmy za często, bo jednak staraliśmy się myć łapy w cywilizowanych warunkach. Na wszelki wypadek można z 1 mieć.

Przymiarka do pakowania

PAPIERY, DOKUMENTY

Paszport Bez będzie z lekka ciężko
Dowód osobisty Można, nam nie był potrzebny (bo paszport)
Karta do bankomatu Musisz się dowiedzieć, czy nie zapłacisz za to jak za zboże.
Prawo jazdy Jeśli planujesz wypożyczać, to dobry pomysł. Choć w Bangkoku można kupić za 10 zł 🙂
Dodatkowe zdjęcia paszportowe Jeśli zgubisz paszport – warto mieć, będzie Ci łatwiej
Ksero dokumentów (paszport, szczepienia) Patrz punkt wyżej. My mieliśmy je jeszcze w przestrzeni wirtualnej (mail, dropbox).
Żółte papiery Czyli szczepienia – warto.
Dokumentacja medyczna Jeśli masz specyficzne choroby, warto mieć podstawowe dane ze sobą
Notatniki, dziennik z podróży Bardzo, tak bardzo, że patrz **
Foliowe torebki na dokumenty, okładki na notatniki Koniecznie!
Pisadła – długopisy, ale i ołówek Tak do korzystania przez siebie i do rozdawania
Adresy Chyba że nie wysyłasz kartek
Książka Ja wybrałam czasopismo – lżejsze. Poza tym masz jeszcze przewodniki do dźwigania 🙂
Przewodniki Po Tajlandii miałam cały, Laos i Kambo skserowane części większej książki, a do tego wydruki z różnych stron z ciekawostkami.
Mapa Warto, ale na miejscu kupisz za 3$. W Polsce za 50 zł…

** gwarantuję, że jak nie będziesz zapisywać sobie miejsc, trasy, spostrzeżeń na bieżąco, to o nich zapomnisz. Tego jest za dużo! Gdyby nie moje notatki, rysunki czy pokraczne przekleństwa, to nie pamiętałabym połowy różnych sytuacji i nazw plemion, miejsc i innych tego typu.

INNE PRZYDATNE DROBIAZGI

Śpiwór Nie użyliśmy ani razu.
Czajnik (taki tyci) + herbata Użyliśmy razy kilka, na pustkowiu, gdy żołądek domagał się wsparcia. Ale z herbatą czy wrzątkiem tam nie ma problemu (zwłaszcza zieloną).
Plastikowy pojemnik Nie wzięłam, więc na miejscu kupiłam. Na pierdoły, które mogłyby się skitrasić w drodze powrotnej w napakowanym plecaku.
Okulary na nos Niby mam -0,5, ale to naprawdę robi różnicę
Okulary przeciwsłoneczne Bez tego bym tam umarła
Plastikowe woreczki strunowe Doskonałe na różne okazje (w tym małe na agrafki i skarby z plaży, a duże na rozlewający się szampon).
Scyzoryk lub małe nożyczki Zawsze w cenie
Sznurek Przydatny do wiązania i wieszania prania.
Zapalniczka Nie użyliśmy, ale wyobrażam sobie że mogłaby się przydać (duża nie jest)
Latarka Przydatna, ale sporadycznie, głównie na trekingach. W niektórych hostelach światło jest racjonowane lub spontanicznie wysiada (tak, tak – Laos), więc…
Rozgałęziacz do gniazdka Bardzo dobra rzecz. Pod warunkiem, że tylko Ty na to wpadniesz i nie wywali korków w całej wsi.
Niezbędnik do szycia (igła, nitka) Przydatny i to bardzo. Dziury lubią zaskakiwać.
Lornetka – mała No ja bez z niej z domu nie wychodzę, ale to wynika z mojego zamiłowania do ptaków, więc przemyśl. Ptaków jest tam sporo – moim zdaniem warto.
Moskitiera: kapelusz z siatką (taki wędkarski) i płachta nad łóżko Bez sensu. Te dranie i tak jak zechcą, to wlezą wszędzie, a zajmuje to sporo miejsca. W miastach komary i tak raczej nic Ci złego nie zrobią. A żeby uchronić się przed dengą i tak musisz mieć coś, czym się będziesz uraczać (off i autan zostaw w domu, bo to wstyd). Polecam środki miejscowe, ziołowe – nie podrażniają skóry i miło pachną. W Polsce też się sprawdzają (np. na Mazurach).
Zapasowy, pusty portfel Ze starą kartą bankomatową i z paragonami w środku, ew. z jakimiś groszami. Jak ktoś Cię „wylegitymuje”, zawsze możesz dać ten.
Nerka, nadupnik pod T-shirt i inne schowki Dobre w każdej ilości. Serio. Kasę przewozić trzeba w wielu miejscach.
Torba lniana Dobra na małe zakupy
Mały plecak, torba na ramię czy co tam Przydatne, wiadomo

„Wędrówką jedną życie jest człowieka…” E. Stachura

ELEKTRONIKA

Aparat fotograficzny + obiektywy Dzień bez 500 fotek, to dzień do bani. Przydałaby mi się stałka, ale z drugiej strony przy ciągłym pędzie, to ja nie wiem, kiedy bym ją zmieniała.
Aparat fotograficzny w zapasie (małpa) Przydatny. Zawsze fajnie mieć zdjęcia z różnych perspektyw (znaczy się Pan Mąż zdecydowanie co innego fotografował)
Telefon komórkowy Bardzo. Do robienia zdjęć po cichaczu i przy zakazach 🙂 A tak serio, to do kontaktu z Europą. Koniecznie kup lokalną kartę SIM – wychodzi o wiele taniej.
GPS Mnie nie kręci, więc nie mieliśmy, ale jak się zgubiliśmy 2 razy, to kolega co go miał nas…uratował. Więc się po prostu nie zgub, okej?
Karty SD Lepiej o mniejszej pojemności, a więcej. Dobrej jakości. Zapakowane w folię, a potem w mini pudełko i znów w folię. I oznaczaj je, które zajęte, które nie. Dbaj o nie i kochaj jak swoje dzieci.
Zasilacze, ładowarki itp. Bez tego zginiesz. Marnie.
Słuchawki i mp3 O tak, tak, tak! Fajnie dać lokalsom posłuchać Twojej muzyki (ja miałam na przykład celtycki, pogański i skandynawski folk – odlot!). No i czasem trzeba się odciąć. Ale tylko czasem.
Tablet/laptop Nie mieliśmy. Bo bym przepadła. Internet tylko czasem na telefonie. Detoks jest dobry.
Audiobooki Mnie nie przekonują, Pan Mąż zachwycony

Łuh, całkiem sporo tego, prawda? A to pewnie i tak nie wszystko, bo ja z natury jestem zwierzęciem mało wymagającym. I lubię chodzić w słomkowych kapeluszach bardzo. Cóż, w Azji też są różne produkty, nie ma sensu się martwić, jeśli czegoś nie weźmiesz – spokojnie, świat jest dobry, ludzie też.

Pakowanie zaczęłam dwa tygodnie przed. To znaczy zrobiłam wtedy listę. Skompletowałam apteczkę. Sprawdziłam czego nie mamy i czy jest to powód do paniki, czy też nie (w każdym wypadku okazało się, że nie). Trzy dni przed, zmagazynowałam wszystko w jednym miejscu. Upchnęłam się bez problemu, wiele rzeczy podzieliliśmy na dwoje.

Będzie dobrze, powodzenia! 🙂

Tagi: , , , , , , , , , , ,