News

Non omnis moriar

Non omnis moriar

Uwielbiam 31 października. Wtedy jakby ostatecznie coś się kończy. Zaczyna się myślenie kategoriami zimowymi, do czego zachęca temperatura i coraz chłodniejszy wiatr. Milkną ptaki, jarzębiny ubywa na drzewach, w oknach wcześniej zapalają się światła. Na moim biurku wzrasta wypalenie. Świec. Zresztą, nie tylko na moim biurku.
1.11 z powodzeniem mogłoby się nazywać świętem Wszystkich Zmarłych. Festiwal zniczy, wiązanek, nowych płaszczy i torebek. Outfity skrojone na miarę zimnego, przejmującego wystawania nad kubaturą lastryka bądź różnych marmurów. Podniosłość znaku krzyża i szeptanych modlitw. Nie wiadomo czy bardziej dla „nich” czy dla nas.

Dlatego nie lubię 1.11. Oficjalnie. Pal licho cały wątek religijny związany z tym dniem. Ciężko znoszę zwyczajność aspektu ludzkiego podmiejskich cmentarzy. I korki.

W związku z tym rozpoczynam swoją prywatną wędrówkę wcześniej, kiedy jeszcze słońce ciepłem uderza po twarzy, a na nekropoliach więcej jest liści niźli ludzi.

Do wycieczki na cmentarz ewangelicko-augsburski doszło przypadkiem. W planach był cmentarz żydowski, po sąsiedzku, ale z racji problemu z zaparkowaniem auta – plan uległ zmianie. I jak dobrze!
Skąpany w morzu zżółkniętych resztek lata, opieczętowany betonowym murem bloków i upstrzony tandetnymi kwiaciarenkami cmentarz, nie należy do dużych. Założony gdzieś w okolicach 1792 roku, ledwo przetrwał II wojnę światową. Jak zresztą większość Warszawy.

Było cicho.
Bardzo spokojnie.
Tu się ktoś krzątał, tam ktoś spacerował. Inni zwiedzali szukając konkretnych nazwisk.
A ja tak przyszłam bez przygotowania, bez jakiegoś specjalnego pomysłu.
Z krową na ramieniu, do której nie włożyłam karty SD, w związku z czym zaklęłam szpetnie (ale w myślach!) i z pokorą wyjęłam czarne HTC.

Przemijanie, akurat tego dnia, było ledwo wyczuwalne.

Lastryko nie wyzierało z każdego kąta, więc współczynnik myślenia o upadłości pewnego ustroju (potęgowany czytanym dziennikiem Leopolda Tyrmanda) jakby zelżał.

Miejsce doskonałe na przegląd stylów architektonicznych i gatunków drzew, krzewów i pnączy. Absolutna dominacja chmielu i królestwo żelaznych ogrodzeń zaniedbanych ogródków.

Wszechobecne „non omnis moriar”. Krztyna nadziei na to, że się nie pozostanie zapomnianym. Sentencje na nagrobkach, a nawet nazwiska po trzech mężach. Tytuły, zawody i „obywatel” tudzież „sędzia pokoju”.

„Bo ciężka rzecz pod wichry się zrywać
I wyłamane pióra nieść do góry.
I mieć na czole znak wieku ponury
I duszę pełną łez, a przecież śpiewać”
Tagi: , , , , , , , , ,