News

Co to jest Złoty Trójkąt i gdzie znaleźć opium?

Co to jest Złoty Trójkąt i gdzie znaleźć opium?

Księstwo czarnego złota, przemytu i mętnych oczu. Styk biedy, bogactwa, hazardu i przemocy. Dziś wszystko to ubrane w złoty, turystyczny płaszczyk. Witajcie w Złotym Trójkącie!
Zanim będziemy „tu i teraz”, na moment przenieśmy się kilka wieków wstecz. Mniej więcej tam, gdzie elektryczność jest nieznana większości tutejszej ludności, a o telewizji i telefonach świat jeszcze długo nie usłyszy.
W tym regionie aż huczy. Ludzie uwijają się jak w ukropie (dosłownie). Żar leje się z nieba, plecy niemiłosiernie bolą od ciągłego schylania, nogi ledwo czuć. Słony smak potu wdziera się przez wyschnięte usta. Woda wydaje się marzeniem. W koszu przybywa czarnego złota:

Źródło: Wiki

Mleczny sok. Om-nom-nom. Źródło morfiny, kodeiny (jak męczy Cię kaszel, to na pewno wiesz coś o kodeinie i kochasz ją, jak ja), papaweryny. Doskonałe źródło zarobkowania, czyż nie? Narkotyk (na owe czasy) idealny.
Hodowla opium, czyli w skrócie: maku, na skalę przemysłową odbywała się właśnie tu. A nie jest łatwo walczyć z rozrzuconym po górzystym regionie plemiennym narodem, który oprócz tego, że sprzedaje, to również zażywa. Czasy, jak to czasy, są ciężkie.

Tajlandia pierwsza zwalczyła temat opium. Po prostu zakaz. A że wszyscy kochają i szanują króla, który utrzymuje kraj na naprawdę mocnych nogach – jakoś to poszło. Opium przekuto w turystykę, tworząc w centrum Złotego Trójkąta atrakcyjne miejsce przesiąknięte nieco historią, ale wypełnione oczywiście tym, co turyści lubią najbardziej – kiczem.
Laos i Birma walczą do tej pory. Laos wspomogły Chiny, ponieważ same miały już doświadczenie z zarazą narkotyczną (czyli masowym uzależnieniem), czego wynikiem były różne gospodarcze zatargi z Wielką Brytanią, a ich efektem: wojny opiumowe. Czemu Chinom zależało na Laosie? Cóż, dziś te tereny są wykupywane na potęgę, bo graniczą z Chinami (raptem 40 km stąd jest granica) – smaczne, tanie kąski. A Chiny umiały myśleć perspektywicznie.

Dziś miejsce to jest mekką turystyczną. Styk trzech państw: Birmy (Myanmar), Laosu i Tajlandii. Będąc w jednym miejscu jest się w trzech naraz.

Po lewej Birma

Po prawej – górzysty Laos

Widoki są nieziemskie. A jak na chwilę przestają warczeć silniki autokarów i łodzi płynących Mekongiem, można wyobrazić sobie, jak tu było kiedyś. Jak przemytnicy uciekali przed czujnym okiem strażników. Jak chłopi uprawiali swoje poletka mając nadzieję, że zapłata pozwoli im przeżyć do następnych zbiorów.
Okej, nie można sobie też odmówić wyobrażeń o zażywających opium, choć samo zażywanie nie jest łatwe (opinia zasłyszana :)).
Dochód ze sprzedaży opium w Tajlandii, w XX wieku sięgał prawie
1/5 budżetu kraju. Słownie: jedna piąta dochodów kraju pochodziła z
upraw bardzo skutecznego narkotyku. I jak tu nie kochać roślin?

Więcej ciekawostek o historii opium można dowiedzieć się w Muzeum, do którego wstęp to jedyne 50 BHT (czyli piątak). Bardzo multimedialne, bardzo klimatyczne. Acz bez degustacji – co zauważyli co bardziej zdegustowani członkowie naszej wyprawy.

W okolicy Muzeum czai się wystawa uroczego kiczu. Taras widokowy na słoniach oraz wielgachny posąg Złotego Buddy. Słowem – jest tło do zdjęć. Natomiast widoki takie, jak wcześniej – to tylko na punkcie widokowym, na dole nie ma co ich poszukiwać.
Styk 3 narodów, 3 kultur i w pewnym sensie również religii. Niech Was nie zwiedzie na pokuszenie myśl, że buddyzm to wszędzie taki jednakowy.
Atrakcje turystyczne przeplecione są miniknajpkami (drożej niż na Champs-Elysee), a także upstrzone kolorowymi straganami pełnymi koszulek, materiałów i pierdoletów. Czasem słychać nieśmiałe i szeptane pytania „Opium? Gandzia?”.

Oczywiście dla samotnych wilków (czyt: mnie) są też miejsca pełne ciszy i spokoju, gdzie można sobie posiedzieć i poobserwować świat w towarzystwie Buddy z 1302 roku. I tak, w tej ciszy zanurzać się w historii i zastanawiać się, jak to było kiedyś i czy było trudniej niż teraz.
Aż ostatecznie trzepnąć się trzeba ręką w głowę, bo takie to dalekie od buddyzmu – fruwać myślami po stepach historii zamiast tu i teraz buszować w poszukiwaniu przecen na straganach.

Tagi: , , , , , , , , , ,