News

Wyzwanie || W drodze po dzień dobry! cz. 2

Wyzwanie || W drodze po dzień dobry! cz. 2

Wyobraź sobie, że wstajesz i spokojnie spuszczasz nogi z łóżka. Przeciągasz się (z głośnym ziewem) i spoglądasz za okno. Wpuszczasz świeże powietrze do płuc. Dziarskim krokiem zmierzasz w stronę kuchni. Wstawiasz wodę i w miarę przytomnie przyrządzasz herbatę albo kawę. Bierzesz w ręce ciepły kubek i siadasz na moment albo zerkasz za okno. Nie pędzisz, zbierasz myśli. Wydaje się niemożliwe?

Takie opisy zazwyczaj powodowały u mnie jedną z dwóch reakcji: zamknięcie okna przeglądarki (jeśli słowo czytanym było) lub gwałtowna zmiana tematu (jeśli słowo słyszanym było).

Mój poranek bowiem sprowadzał się do dramatycznej walki, toru przeszkód, wyścigu z driftem lepszym niż w Szybkich i wściekłych. Na pewno bywałam wściekła, czasem również szybka.
Miałam taką swoją tajemną listę, którą odhaczałam niemalże co rano: śpij o jedną drzemkę za długo, nie zjedz śniadania w domu, stań bezradna przed szafą, zorientuj się przed wyjściem że trzeba znaleźć jednak inne buty, kopnij się w kostkę – bo znów nie uprasowałaś koszuli, szukaj nerwowo kluczy do domu, zrób herbatę i nie wypij jej, pędź na stację, spoć się niemiłosiernie i jedź w oparach własnego wstydu.

Ta-dam!

W jakimś momencie, w biegu pomiędzy domem, lasem a warszawskimi sprawami naszła mnie myśl, że być może robię coś nie tak.
I postanowiłam wprowadzić poranne rytuały.

Wśród noszących to zaszczytne miano, znalazły się:
1) muzyka – jak tylko wstaję odpuszczam na Spotify specjalną playlistę na poranki. Trochę spokojnego plumkania, trochę mocy, trochę dobra i ciepła. Pomysły na takie piosenki znajdziesz tutaj (klik),

2) obowiązkowa herbata (zimą) lub sok z pokrzyw (latem) – jestem mistrzem w piciu niewielkich ilości płynów, więc im wcześniej zaczynam, tym potem łatwiej,

3) jeśli mam ochotę, to jakaś mała przekąska przygotowana poprzedniego wieczoru (gryz sałatki, liz miodu malinowego, chrup jabłka)

4) chwila z myślami sam na sam przy oknie. Bez względu na to jaki masz widok, zawieś nawet na minutę czy dwie wzrok na tym, co dzieje się wokół. Dostrzeż szczegóły. Nie myśl jeszcze o asapach i dedlajnach. Skup się.

5) na wiosnę i latem – 5 minut jogi (starcza na 4 powitania słońca).

Nawet jak wykorzystam tylko 2 rytuały z listy, jest mi rano lepiej. Od kiedy nie szarpię się ze sobą rano, trudniej mnie wyprowadzić z równowagi w ciągu dnia.

Nie wprowadziłam wszystkiego od razu, o nie, nie. To byłoby zbyt karkołomne. Trzeba było stopniowo przygotować się do tej operacji.

To co, spróbujesz jutro rano spokojniej zacząć dzień?

Tagi: , , , , ,